Uwaga! Ta strona wykorzystuje pliki Cookie! Szczegółowe informacje znajdą Państwo w polityce prywatności. Akceptuję politykę.

informacje prasowe

Uwaga, film kręcą

Uwaga, film kręcą

Coraz częściej do Zarządu Transportu Miejskiego trafiają wnioski o wyrażenie zgody na kręcenie zdjęć w pojazdach komunikacji miejskiej. Co przyciąga filmowców do autobusów i tramwajów? Jakie wyzwania stawia przed nimi taki plan zdjęciowy?

Autobusy i tramwaj to często cisi bohaterowie filmów. W obrazie „Nie lubię poniedziałku” Bohdan Łazuka po długiej, nocnej zabawie spaceruje warszawskimi ulicami, a trasę wyznacza mu torowisko tramwajowe.  Często z autobusów korzystał Stanisław Bareja. Na ulicy „Alternatywy 4” pasażerowie marzli w mroźny dzień zimowy, w „Nie ma róży bez ognia” widać dalekobieżny autobus produkcji Jelcza, a w jednym z odcinków serialu „Zmiennicy” ścigają się kierowcy autobusów linii 175.

Filmowcy nadal chętnie wykorzystują autobusy i tramwaje. Do Zarządu Transportu Miejskiego trafia wiele wniosków o wyrażenie zgody na realizację zdjęć w pojazdach. Do grudnia takich próśb otrzymaliśmy 25, z czego dziewięć pochodziło od redakcji dziennikarskich, a 15 od ekip filmowych. Za każdym razem, przed wydaniem pozytywnej opinii, analizujemy czy takie zdjęcia nie utrudnią normalnego funkcjonowania komunikacji miejskiej - najczęściej chodzi o to, by ekipa filmowała nie pracowała w godzinach szczytu w pojazdach najbardziej zatłoczonych linii.

Czemu filmowcy tak chętnie korzystają z pojazdów Warszawskiego Transportu Publicznego? - Robimy często filmy o codzienności, więc komunikacja miejska jest naturalnym sposobem przemieszczania się w metropolii. Jeżeli dla rozwoju fabuły istotne jest, żeby pokazać, gdzie znajduje się bohater, to przejazd komunikacją miejską daje duże możliwości. Pasażer-bohater przemieszcza się po mieście i ogląda to, co jest za oknem. W jednym z naszych filmów bohaterka z Francji przyjechała do Warszawy. Dla scenariusza istotne było to, że Warszawa się rozwinęła, dlatego chcieliśmy w ujęciach mieć panoramę od starszych kamienic po nowe budynki. W oknach tramwaju odbijały się takie obrazy - mówi Anna Jagodzińska, kierownik produkcji.

Podobnie na sprawę patrzy Małgorzata Turek, również kierownik produkcji, która dodaje, że często dla filmowców bardzo ważny jest realizm w opowiadanej historii. - Filmowcy, z którymi pracuję, nie chcą niczego udawać. Opierają się na tym, jak wygląda normalne życie. Można aktora wsadzić do drogiego samochodu, ale jeśli bohaterem jest młody lekarz, który dopiero kończy studia i zaczyna pracę, to w autobusie jest bardziej wiarygodny. Takie ujęcie mówi bardzo dużo o bohaterze. Dla nas bardzo ważne było, żeby uzyskać efekt „przysypiającego autobusu”, pokazać ludzi w drodze do pracy, zmęczonych, niewyspanych.

Praca w pojazdach komunikacji miejskiej stawia przed ekipami określone wyzwania. Nie są to „sterylne” warunki, gdzie wszystko jest pod kontrolą. – Przede wszystkim jest problem z dźwiękiem. Nie uciszymy całego tramwaju, rozmawiających ludzi, a sam pojazd też hałasuje. Z drugiej strony, takie szmery są czasami pożądane dla autentyczności obrazu. Wiele zależy od projektu. Poza tym, to my musimy się dostosować, a nie autobus czy tramwaj do nas. To są jednak problemy, których każdy jest świadom, jeśli się decyduje. Mogę jednak powiedzieć, że lubię komunikację i już kilka projektów tam zrealizowałam. To jest element codziennego życia, więc trudno go ominąć – mówi Anna Jagodzińska.

Czasami trudniejsze warunki pracy (sporo mogliby powiedzieć operatorzy i dźwiękowcy) są przydatne i idealnie pasują do konwencji. – Przestrzeń w pojazdach warszawskiej komunikacji dobrze „współpracuje” z ekipą. Radziliśmy sobie, ale też byliśmy małą ekipą. Pewnie byłoby trudniej, gdybyśmy chcieli w szczycie pojechać do centrum. Wizualnie nam odpowiadały nowe autobusy nam, nawet kolorystyka pasowała. Praca kamery? Efekt trzęsienia może być pożądany, w ostateczności z drganiem obrazu sobie radzimy. Nasz film jest w konwencji mocno dokumentalnej. Dla nas niedoskonałości obrazu były pożądane. Tak ma wyglądać nasz film – mówi Małgorzata Turek.

Chociaż reakcji ludzkich nie sposób przewidzieć, to obie kierowniczki produkcji chwalą sobie „współpracę” z pasażerami, którzy bez problemu się przesiadali, jeśli była taka potrzeba. Kierowcy pojazdów podczas postojów na pętli wypytywali z ciekawością o sam projekt. Aktorzy, reżyserzy, dźwiękowcy, operatorzy, oświetleniowcy – każda grupa filmowców na pewno wskazałaby wyzwania jakie autobus czy tramwaj stawia w ich pracy. A o czym koniecznie powinien pamiętać kierownik produkcji? Małgorzata Turek nie ma wątpliwości: o tym, żeby kupić bilety dla całej ekipy.

opublikowano 27 grudnia 2018r.

zaplanuj podróż

kalandarz
RODO w ZTM kanał rss ZTM w mediach społecznościowych

newsletter

Metro odkrywa Warszawę

Metro odkrywa Warszawę

Budowa metra to nie tylko wielkie wyzwanie inwestycyjne i szansa na wygodniejszy oraz sprawniejszy transport dla mieszkańców i gości stolicy. To także znakomita okazja do zajrzenia w głąb ziemi i wydobycia skarbów, które od wielu lat tam przechowuje. Budowa metra to przecież gruntowne przekopywanie Warszawy wzdłuż i wszerz, a więc gratka dla archeologów. Znalezione ostatnio szczątki prehistorycznego zwierzęcia to tylko jeden z wielu fragmentów przeszłości, odsłoniętych przez koparki. Co jeszcze udało się znaleźć podczas budowy warszawskiego metra? Co znalezione przedmioty mówią nam o historii Warszawy? więcej

Inwestycje i programy współfinansowane przez Unię Europejską